czwartek, 12 grudnia 2013

Film japoński: Herutā sukerutā

Film Herutā sukerutā (2012), choć tytuł ma zabawny, zabawnym filmem nie jest. Reżyserka Mika Ninagawa scenariusz oparła na podstawie mangi autorstwa Kyoko Okazaki, o tym samym tytule, który pochodzi od angielskiego - Helter Skelter.

Platak filmu Heruta Sukeruta (Helter Skelter)


Kilka ciekawostek na temat tytułu:
1. Helter Skelter to tytuł utworu zespołu The Beatles z roku 1968
2. To również nazwa apokaliptycznej wojny, której nadejście ogłosił Charles Manson, w której to biali i czarni będą walczyć, aż zostaną tylko jedni (=='). 
3. W roku 1976 Tom Gries kręci film opowiadający o Charlsie Mansonie i jego "Rodzinie" o tym tytule.
4. W 2004 powstaje remake wspomnianego wyżej filmu w reżyserii Johna Gray'a.
5. Według Urban Dictionary oznacza: czysty i totalny chaos / gdy sprawy wymykają się spod kontroli / bezładny pośpiech / na łeb na szyję / pospiesznie i niedbale / przypadkowo.

Główna bohaterka Ririko (Erika Sawajiri)

Oprócz Herutā sukerutā Ninagawa wyreżyserowała jedynie film Sakuran (2006) z Anną Tsuchiyą w roli głównej. Najnowszy obraz Japonki może budzić najróżniejsze skojarzenia, począwszy od typowo pop kulturowych - estetyka mangi i anime (Paradise Kiss, Nana), japoński szalony konsumpcjonizm, ponowoczesna gloryfikacja piękna i młodości, po takie filmy jak Skóra, w której żyję Pedro Amlodóvara czy Gia Michaela Cristofera.

"Kawałek" mangi Helter Skelter autorstwa Kyoko Okazaki

Film opowiada historię japońskiej modelki - Ririko, lub Liliko (w roli: Erika Sawajiri), której losy poznajemy, gdy jest u samego szczytu kariery. Obraz ukazuje upadek, właściwie nie tyle jej kariery, co moralności. Twórcy nie ukrywają oczywistych przesłań i krytyki współczesnego japońskiego społeczeństwa typu: "Nie ważne jak wyglądasz, ważne co masz w środku", "Będąc ikoną jesteś odpowiedzialny za wybory młodych, niewinnych nastolatek" lub "Operacje chirurgiczne są złe", "Nie oceniaj innych po wyglądzie" itd. itp. Choć banał goni banał, nie jest to do końca tak naiwny film, jak na pierwszy rzut oka może się wydawać. Opowiada on także o samotności, ciężkiej pracy w dążeniu do sukcesu, twardych zasadach showbiznesu, zakłamaniu, poświęceniach i wyrzeczeniach. Między wierszami przedstawia obraz typowej "tokijskiej" młodzieży, których ideał piękna, raz objawia się jako bogini, innym razem jako przerażający potwór, który tak szybko są w stanie pokochać, jak znienawidzić.

Ririko i jej młodsza siostra. Jak najbardziej biologiczna siostra

Obraz "współczesnych Japonek", jaki został przedstawiony w filmie Helter Seklter,
 który został poddany krytyce,  ale czy słusznej?

Oczywiście, nie obędzie się bez kilku typowych dla Japonii erotycznych smaczków, czyli paru obleśnych scen seksu, które mają za zadanie odzwierciedlić tylko zepsucie i degrengoladę bohaterów. Podobnie jak w Sakuran Mika Ninagawa odcisnęła swoje autorskie piętno dzięki budowaniu przestrzeni za pomocą soczystych barw, które tworzą niepowtarzalny i bardzo estetyczny klimat filmu.

Lustereczko powiedz przecie...
Zakończenie pozostawia jednak pewien znak zapytania - czy aby na pewno piękno nie jest tak ważne w życiu? Czyż nie przynosi ono sławy i władzy? Czy powinniśmy to ignorować czy pogodzić się z tym?

Kolorów moc z przewagą czerwieni
Film jak najbardziej godny polecenia, jednak uprzedzam - nie spodziewajcie się rewelacji. Target tego filmu to zdecydowanie młodsza publika. Założeniem twórców było ukazanie problemu współczesnej kultury japońskiej (a może nawet azjatyckiej), goniącej za ideałem nieistniejącego piękna oraz samodestrukcji jakie za sobą niesie. Jednakże w moim osobistym odczuciu efekt może być kompletnie odwrotny i wcale bym się nie zdziwiła, gdyby wiele młodych dziewcząt po obejrzeniu Helter Skelter pobiegłoby do najbliższej drogerii po sztuczne rzęsy, lakier do paznokci i flakonik perfum. Ale czy naprawdę byłoby w tym coś złego? Czy dbanie o siebie i dążenie do satysfakcjonującego nas wizerunku powinno być piętnowane? Jak myślicie? Jest to oczywiście temat rzeka, który na dodatek inaczej przedstawia się u nas w Polsce czy na Zachodzie, a zupełnie inaczej w Azji (Japonia, Korea, Chiny, Singapur, Tajlandia). Bardzo ciekawie temat opisuje blog - Azjatycki Cukier, gorąco polecam! :)


2 komentarze:

  1. Cześć. Wartości znajdują się zapewne gdzieś pośrodku. W końcu ciało i duch to jeden splot. Nie przekonuje mnie mięśniak spędzający po kilka godzin dziennie na siłowni, ani lala wydająca ostani grosz na modne tipsy czy krem przeciwzmarszczkowy, ale też nic przyjemnego w obcowaniu z filozofującym pustelnikiem, który nie pamięta, kiedy ostatnio zakładał czyste ciuchy. Niech więc duch troszczy się o ciało, a ciało nie zapomina, że jest ktoś ważny w jego wnętrzu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robert'S - zgadzam się w zupełności. Wydaje mi się, że to co opisałeś bardzo odpowiada właśnie azjatyckiemu podejściu do tych spraw, tzn. swoistemu zen i harmonii pomiędzy ciałem a duszą. Cały szkopuł polega na tym, że chyba większość ludzi zazwyczaj skupia się tylko na jednym, zaniedbując to drugie, w taki sposób lecząc swoje kompleksy. Np. niezbyt urodziwy chłopak będzie starał się rozwijać swój intelekt, żeby dzięki temu móc zabłysnąć. Z kolei tępa dziewucha będzie próbowała zwrócić na siebie uwagę i zrobić dobre wrażenie wyglądem. No ale jest to na pewno jakieś uogólnienie, tak naprawdę często sprawy są o wiele bardziej skomplikowane. Tak czy siak - bardzo dziękuję za komentarz i pozdrawiam :)))

      Usuń